Protest w Przysiece Polskiej (ZDJĘCIA)

Trwa protest w Przysiece Polskiej przeciw działalności zakładu przetwórstwa odpadów. Jak wyjaśniają protestujący, nie mogą normalnie żyć z powodu hałasu, smrodu i licznych pożarów śmieci.

Protest w Przysiece Polskiej trwa od godziny 7.30. Głównie protestujący sprzeciwiają się działalności, która utrudnia im życie, a mianowicie pobliskiego zakładu przetwórstwa odpadów. Kilka miesięcy temu doszło tam do kilku dużych pożarów. Mieszkańcy obawiają się więc o swoje zdrowie, a do tego z zakładu wydobywa się smród i hałas w nocy. Dlatego protestują. – Trochę też przeciw opieszałości organów decyzyjnych. Prawdę mówiąc wszystko spychane jest teraz na WIOŚ, a WIOŚ jakimś dziwnym trafem tego nie zamyka. Marszałek poprosił o zamknięcie natychmiastowe zakładu, celem nie napływania dalszych mas śmieci, a WIOŚ tego nie zrobił. Pikietujemy więc trochę też przeciw temu. Pikietujemy też przeciwko arogancji przedstawiciela właściciela, który przyszedł na spotkanie wiejskie i nie zabrał słowa – mówi Karina Skrzypczak, jednak z mieszkanek Przysieki.

Jak wyjaśniają protestujący, potrzebny jest rozgłos, bo tylko wtedy władze zajmą się sprawą, a zainteresowanie mediów ostatnio osłabło, bo nie dochodziło do spektakularnych pożarów. Do mniejszych jednak dochodzi. – Tam się co chwilę dymi. Oni teraz mają porozkładane węże, mają swój wóz strażacki. Na bieżącą próbują więc gasić – dodaje pani Karina. Pożary te powodują ogromny smród.

Protestujący stanęli początkowo na skrzyżowaniu ulic Bruszczewskiej i Piaskowej, by zablokować przejazd ciężarówek z odpadami do i z zakładu. Firma znalazła jednak alternatywną drogę, dlatego protestujący podzielili się na dwie grupy, by zablokować również i ją. Pikietujących wspierają też władze gminy – burmistrz Małgorzata Adamczak, wiceburmistrz Marcin Jurga. Oprócz mieszkańców Przysieki zjawili się też mieszkańcy Widziszewa, których również dotyczy ten problem.

 Gmina wspiera mieszkańców, bo zależy nam, by było zdrowo. Nie chodzi, by firmę zamknąć, bo każda firma jest na wagę złota, ale nie może być tak, że utrudnia życie mieszkańcom. Czekamy na odpowiedzi. Minister odpisał nam wymijająco, że trwają kontrole. Ostatnio marszałek zwrócił się do WIOŚ o to, by wstrzymać działalność zakładu, ale nie ma odpowiedzi, więc czekamy co się wydarzy – zaznacza Marcin Jurga.

Protest może potrwać cały dzień.

Foto/Tekst: Piotr Pewiński/eKoscian.eu

Sprawdź także

NIE ŻYJE DWÓCH STRAŻAKÓW. ZGINĘLI W DRODZE NA AKCJĘ

Do tragicznego wypadku doszło w miejscowości Czernikowo (pow. toruński, woj. kujawsko pomorskie). Dziś około godziny …