Nowy lek na niewydolność serca nie jest dziś jedną rewolucyjną tabletką dla wszystkich, tylko coraz lepiej dopasowanym leczeniem do konkretnego typu choroby. W tym artykule wyjaśniam, które preparaty naprawdę zmieniają praktykę kliniczną, czym różni się finerenone od starszych leków, kiedy wciąż podstawą pozostają inhibitory SGLT2 i dlaczego część nowych terapii działa tylko u wybranych pacjentów.
Najważniejsze fakty o nowych lekach w niewydolności serca
- Nie ma jednego uniwersalnego leku, bo niewydolność serca ma różne postacie, a leczenie dobiera się do frakcji wyrzutowej i przyczyny choroby.
- Finerenone to najważniejsza nowość w leczeniu niewydolności serca z LVEF od 40% wzwyż, zwłaszcza w HFmrEF i HFpEF.
- Inhibitory SGLT2 nadal należą do filarów terapii i mają miejsce nie tylko w HFrEF, ale też w HFmrEF i HFpEF.
- Acoramidis nie jest lekiem na każdą niewydolność serca, tylko na amyloidową kardiomiopatię ATTR-CM.
- Monitorowanie potasu i nerek ma znaczenie przy większości nowoczesnych terapii, szczególnie przy MRA.
- W Polsce liczy się nie tylko sama skuteczność, ale też dostępność, wskazanie i możliwość regularnej kontroli.
Dlaczego nie ma jednego leku dla wszystkich
W niewydolności serca łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że każda nowa cząsteczka powinna działać tak samo u wszystkich. W praktyce jest odwrotnie. To nie jest jedna choroba, lecz zespół objawów i zaburzeń, które różnią się między sobą mechanizmem, przebiegiem i odpowiedzią na leczenie. Europejskie wytyczne ESC dzielą przewlekłą niewydolność serca przede wszystkim według frakcji wyrzutowej lewej komory, bo od tego zależy, które leki mają największy sens.
Najprościej mówiąc, serce może pompować za słabo, może być sztywne albo znajdować się gdzieś pomiędzy tymi stanami. I właśnie dlatego u jednego pacjenta podstawą będzie klasyczna terapia HFrEF, a u innego większe znaczenie zyskają leki działające na nerki, gospodarkę sodową i przebudowę mięśnia sercowego.
| Postać niewydolności serca | Frakcja wyrzutowa | Co zwykle dominuje | Jakie leczenie ma największy sens |
|---|---|---|---|
| HFrEF | ≤ 40% | Słabsze pompowanie krwi | ARNI lub ACE-I, beta-bloker, MRA, inhibitor SGLT2, diuretyk w razie zastoju |
| HFmrEF | 41-49% | Postać pośrednia | Inhibitor SGLT2, często także część leków stosowanych w HFrEF, zależnie od pacjenta |
| HFpEF | ≥ 50% | Sztywny mięsień sercowy i problem z napełnianiem | Inhibitor SGLT2, diuretyk, kontrola ciśnienia, rytmu, masy ciała i chorób towarzyszących |
To właśnie dlatego dwa osoby z podobnymi dusznościami mogą dostać zupełnie inne zalecenia. Dla jednego najważniejsze będzie odciążenie serca i nerek, dla drugiego zahamowanie przebudowy mięśnia sercowego, a dla trzeciego leczenie przyczyny, na przykład amyloidozy. I to prowadzi nas do pytania, które leki rzeczywiście tworzą dziś podstawę terapii.

Które leki są dziś podstawą, a które są świeższym dodatkiem
Patrząc na codzienną praktykę, widzę wyraźnie, że w niewydolności serca nie chodzi o pojedynczy „hit”, tylko o rozsądne połączenie kilku klas leków. Część z nich jest od lat fundamentem, a część dopiero niedawno przesunęła granicę możliwości. Najważniejsze jest to, że leczenie ma działać nie tylko objawowo, ale też zmniejszać ryzyko hospitalizacji i zgonu.
| Grupa leku | Po co się ją stosuje | Największa zaleta | Ograniczenie |
|---|---|---|---|
| Inhibitory SGLT2 | Zmniejszają ryzyko hospitalizacji i poprawiają rokowanie w wielu postaciach HF | Sprawdzają się w HFrEF, HFmrEF i HFpEF | Wymagają oceny funkcji nerek i stanu nawodnienia |
| ARNI, ACE-I lub ARB | Odciążają serce i zmniejszają przebudowę mięśnia sercowego | Silny filar leczenia HFrEF | Nie każdy pacjent dobrze toleruje spadki ciśnienia |
| Beta-blokery | Spowalniają pracę serca i poprawiają rokowanie | Są jednymi z najlepiej przebadanych leków w HFrEF | Trzeba je zwiększać stopniowo, bo na początku mogą nasilać zmęczenie |
| Klasyczne MRA, na przykład spironolakton lub eplerenon | Hamują niekorzystne działanie aldosteronu | Pomagają ograniczać retencję sodu i przebudowę serca | Ryzyko wzrostu potasu |
| Diuretyki | Zmniejszają obrzęki i zastój płynów | Szybko poprawiają samopoczucie | Nie zastępują leczenia wpływającego na przeżycie |
| Werycyguat | Stosowany u wybranych pacjentów po niedawnym zaostrzeniu HFrEF | Ma sens tam, gdzie choroba mimo leczenia nadal się zaostrza | To lek dla wybranej grupy, nie dla każdego chorego |
Inhibitory SGLT2 przestały być traktowane jak „dodatek dla cukrzyków”. Dziś to pełnoprawna część leczenia kardiologicznego, bo poprawiają wyniki także u osób bez cukrzycy. Z kolei diuretyki wciąż są potrzebne, ale trzeba o nich myśleć uczciwie: przynoszą ulgę, gdy jest zastój, lecz same nie zatrzymują postępu choroby. Na tym tle finerenone jest najciekawszą nowością, bo rozszerza pole działania leków z grupy MRA właśnie na pacjentów z frakcją wyrzutową od 40% wzwyż.
To ważny zwrot, bo przez lata grupa chorych z HFmrEF i HFpEF była trudna terapeutycznie. I właśnie tutaj wchodzi lek, który najbardziej przesunął granicę ostatnich lat.
Finerenone pokazuje, jak wygląda prawdziwa nowość
Finerenone to niesteroidowy antagonista receptora mineralokortykoidowego. Mówiąc prościej, ogranicza szkodliwy wpływ aldosteronu na serce i nerki, ale robi to bardziej selektywnie niż starsze leki z tej grupy. W badaniu FINEARTS-HF wzięło udział 6001 dorosłych pacjentów z objawową niewydolnością serca i frakcją wyrzutową co najmniej 40%, a obserwacja trwała medianowo 32 miesiące.
Wynik był istotny klinicznie, choć nie sensacyjny. Złożony punkt końcowy, obejmujący zaostrzenia niewydolności serca i zgon sercowo-naczyniowy, wyniósł 14,9 vs 17,7 zdarzenia na 100 pacjentolat na korzyść finerenone, co odpowiada RR 0,84. Sama liczba zaostrzeń HF także była mniejsza, 842 vs 1024 zdarzenia, przy RR 0,82. Z kolei wpływ na śmiertelność całkowitą nie był wyraźnie znamienny, więc nie ma tu mowy o cudownym przełamaniu wszystkiego naraz.
Najbardziej praktyczna jest chyba ta część danych, która dotyczy bezpieczeństwa. Hiperkaliemia, czyli wzrost potasu, pojawiała się częściej niż w grupie placebo, 14,3% vs 6,9%, a hospitalizacja z jej powodu była rzadka, 0,5% vs 0,2%. To jest dokładnie ten rodzaj kompromisu, którego pacjent powinien być świadomy: lek daje realną korzyść, ale wymaga kontroli nerek i elektrolitów.
W mojej ocenie to właśnie dlatego o finerenone mówi się tak dużo. Nie dlatego, że nagle zastąpił wszystkie inne leki, ale dlatego, że otworzył nową, dobrze przebadaną opcję dla chorych z HFmrEF i HFpEF. EMA w styczniu 2026 wydała pozytywną opinię dla nowego wskazania Kerendii, a to pokazuje, że kierunek zmian w Europie jest już bardzo wyraźny.
To jednak nie oznacza, że każdy pacjent z dusznością powinien po niego sięgać. Tu właśnie zaczyna się najważniejsza część rozmowy z lekarzem.
Kto może zyskać najbardziej, a kto wymaga szczególnej ostrożności
Najwięcej zyskują chorzy z LVEF od 40% wzwyż
Najbardziej logicznym kandydatem do takich terapii jest pacjent z objawową niewydolnością serca, u którego frakcja wyrzutowa wynosi 40% lub więcej, a problem nie kończy się na samym obrzęku czy duszności. W praktyce liczy się też to, czy choroba daje nawroty, czy były ostatnio hospitalizacje i czy pojawiają się cechy przeciążenia płynami mimo leczenia podstawowego.
Korzyść bywa szczególnie wyraźna u osób, które mają jednocześnie nadciśnienie, cukrzycę, przewlekłą chorobę nerek albo wcześniejsze zaostrzenia HF. To właśnie w takich układach nowoczesne leki nie tylko poprawiają samopoczucie, ale też pomagają ograniczyć kolejne epizody hospitalizacji.
Przeczytaj również: Auroverin MR na jelito drażliwe - Jak dawkować i kiedy pomaga?
Na co trzeba uważać przed włączeniem leczenia
W badaniu FINEARTS-HF nie włączano osób z eGFR poniżej 25 ml/min/1,73 m2 ani z potasem powyżej 5,0 mmol/l. To nie jest przypadkowy szczegół, tylko sygnał, że przy tej grupie leków nie da się pominąć nerek i elektrolitów. Jeśli te parametry są niestabilne, lekarz zwykle najpierw porządkuje inne elementy terapii.
- Hiperkaliemia zwiększa ryzyko działań niepożądanych i wymaga ostrożności.
- Obniżona filtracja nerek może ograniczać możliwość bezpiecznego zastosowania leku.
- Niskie ciśnienie tętnicze może utrudnić intensyfikację kilku leków naraz.
- Równoległe stosowanie kilku leków wpływających na układ RAA wymaga przeglądu całego schematu leczenia.
- Brak dostępu do regularnych badań kontrolnych osłabia bezpieczeństwo terapii.
To ważne, bo nowoczesna kardiologia nie polega na dokładaniu tabletki „na wszelki wypadek”. Polega na ustawieniu całego układu leczenia tak, by korzyść była większa niż ryzyko. I to prowadzi do kolejnej rzeczy, którą dobrze jest powiedzieć wprost: nie każda nowość dotyczy tej samej choroby.
Nie każda nowość leczy ten sam typ niewydolności serca
Dobrym przykładem jest acoramidis, lek przeznaczony do leczenia kardiomiopatii w przebiegu amyloidozy ATTR-CM. To nie jest preparat „na standardową” niewydolność serca, ale na konkretną przyczynę uszkodzenia mięśnia sercowego. I właśnie dlatego jest tak interesujący, bo pokazuje kierunek, w którym zmierza współczesna farmakoterapia: w stronę precyzyjnego leczenia przyczyny, a nie tylko objawów.
W badaniu obejmującym 611 pacjentów po 30 miesiącach więcej osób leczonych acoramidisem było przy życiu niż w grupie placebo, 81% vs 74%, a liczba hospitalizacji sercowo-naczyniowych była mniejsza, 0,3 vs 0,6 rocznie. Najczęstsze działania niepożądane dotyczyły przewodu pokarmowego, głównie biegunki i bólu w nadbrzuszu. To dobry przykład leku, który ma sens tam, gdzie zdiagnozowano właściwą przyczynę choroby, ale nie zastępuje terapii dla wszystkich chorych z HF.
Obok takich terapii rozwijają się też kolejne kierunki, na przykład leczenie oparte o RNA, ale tu mówimy na razie o przyszłości, a nie o codziennym standardzie. Dla pacjenta ważniejsze jest dziś co innego: wiedzieć, jak rozmawiać z lekarzem, żeby dostać leczenie dopasowane do własnego przypadku.
Jak rozmawiać z kardiologiem, żeby leczenie było naprawdę dopasowane
Jeśli mam wskazać jedną praktyczną rzecz, to byłaby ona prosta: na wizytę warto przyjść z konkretem, a nie tylko z listą objawów. Dobrze mieć przy sobie wynik echo serca, ostatnią kreatyninę z eGFR, poziom potasu, listę aktualnych leków i dawki, a także informację, czy były w ostatnich miesiącach hospitalizacje z powodu zaostrzenia niewydolności serca.
- Jaka jest moja frakcja wyrzutowa i do której grupy HF się kwalifikuję?
- Czy mam już włączone wszystkie leki z podstawowej terapii, czy czegoś brakuje?
- Czy nowy preparat wymaga częstszej kontroli potasu i funkcji nerek?
- Czy istnieje ryzyko, że lek nie będzie dobrze tolerowany przez moje ciśnienie lub nerki?
- Czy w moim przypadku chodzi o typową niewydolność serca, czy o chorobę z konkretną przyczyną, na przykład amyloidozę?
Jeśli miałabym zostawić jedną myśl, byłaby taka: największa zmiana w leczeniu niewydolności serca nie polega dziś na pojawieniu się jednego cudownego preparatu, lecz na coraz lepszym dopasowaniu terapii do fenotypu choroby. Dla jednych najważniejszy będzie finerenone, dla innych inhibitor SGLT2, a w wybranych przypadkach lek ukierunkowany na amyloidozę. To właśnie takie różnicowanie daje dziś pacjentom najwięcej korzyści.